Alpha Protocol

•26 Marzec 2011 • Dodaj komentarz

Grę kupiłem całkowicie w ciemno: od kiedy przestałem kupować CDA jestem raczej odcięty od nowinek ze świata gier. Pierwsze wrażenie? Olbrzymi plus za system aktywacji; nie dość, że trwa to kilka sekund, to jeszcze jest możliwość własnoręcznego ściągnięcia pliku aktywacyjnego zamiast polegania na automatycznej aktywacji. Uczcie się, pajace z Valve.

Sama rozgrywka przypomina połączenie Splinter Cella i Mass Effecta bez otoczki SF. Chociaż gra jest reklamowana jako “szpiegowskie cRPG”, ortodoksi nie znajdą tu zbyt wiele dla siebie. Elementy cRPG polegają tu raczej na nawiązywaniu stosunków z NPC, systemem dialogów i rozbudowaną fabułą. Zwłaszcza ta ostatnia mnie zaskoczyła: spodziewałem się banalnej historyjki rodem z Jamesa Bonda, a dostałem raczej coś na kształt komputerowego odpowiednika “Trzech dni Kondora”, albo raczej “Tożsamości Bourne’a” (spoko, to nie spoiler). Szacunek

Co do mechaniki, Mike Thorton (główny bohater) dysponuje znacznie skromniejszym arsenałem niż Sam Fischer: może ze sobą nosić maksymalnie dwa rodzaje broni (z czterech dostępnych) i parę granatów, jest też niezłym karateką (i judoką też, sądząc po jego stylu walki). Jego siła tkwi jednak w umiejętnościach, których może się wyuczyć; od wykrywania wrogów, poprzez chwilowy boost do celności, aż po tymczasową niewidzialność. Bardzo podoba mi się to, że gra nie promuje jednego stylu gry; równie dobrze można przejść AP zabijając wszystkich, jak i unikając bezpośredniej konfrontacji. Wszystko dlatego, że gra nalicza EXP zarówno za zabitych, jak i ominiętych wrogów.

AI wroga jest zaskakująco wysoka – strażnicy nie prą bezmyślnie przed siebie, ale starają się flankować i umieją korzystać z osłon.

Misje są całkiem urozmaicone: nie chodzi nawet o cele (bo te są zazwyczaj podobne), ale o dodatki. Możemy kupić sobie informacje o celu; zamówić karabin snajperski, który zostanie dyskretnie podrzucony w odpowiednie miejsce, albo nawet podrzucenie zatrutej kokainy mafijnemu bossowi. A propos bossów, ci też są odjechani. Mnie najbardziej rozwaliła walka z szefem rosyjskiej mafii, rozgrywana w… dyskotece, przy dźwiękach muzyki z lat 80-tych. Miazga.

nie, to nie jest SF…

Podobnie jak w Mass Effectach, w Alpha Protocol co chwila podejmujemy decyzje, których efekty prędzej czy później zaobserwujemy; skutki mogą być one niewielkie, jak niewielkie zniżki na broń lub informacje lub większe jak całkowity zwrot w fabule czy nowy sojusznik. Pierwszy przykład z brzegu: kilkukrotnie zdarzy się nam natrafić na tajne informacje dotyczące np. sfałszowanych wyborów na Tajwanie czy też handlu bronią. Od nas zależy, czy sprzedamy je na czarnym rynku, zaszantażujemy nimi wrogą superkorporację, czy też może przekażemy je znajomej dziennikarce, która ujawni je całemu światu. A to tylko jeden z mniej znaczących wyborów. Czasem przyjdzie nam stanąć przed dylematem: cel misji, albo życie sojusznika…

Spolszczenie jest niechlujne – albo trafiają się kwiatki w rodzaju “konfiguracja powiązań” (czyli zwyczajna klawiszologia) i tłumaczenia “this wasn’t our last attack” na “to nie był nasz pierwszy atak”, albo dostajemy całe fragmenty tekstu nieprzetłumaczone ( np. wiadomości w TV). Minus.

Mass Effect był komputerowym odpowiednikiem epickiej superprodukcji S-F, Alpha Protocol z kolei jest niczym świetny film szpiegowski; jest akcja, jest napięcie i w sumie całkiem niebanalna fabuła. Gdyby nie lekko rozczarowujące zakończenie, dałbym 5/5, ale myślę że 4+ będzie odpowiednią oceną.

Mass Effect 3 trailer

•15 Grudzień 2010 • Dodaj komentarz

Trzecia część legendarnej (owszem, dobrze przeczytaliście) serii ME zapowiada się co najmniej równie dobrze jak “dwójka” (czyli o wiele lepiej niż “jedynka”). Enjoy

Deus Ex Human Revolution Trailer.

•14 Grudzień 2010 • 2 komentarzy

Cenega Polska umieściła na YouTube pełny, trwający pięć minut, trailer z gry Deus Ex Human Revolution. Radzę usiąść.

Gra zapowiedziana jest na 2011 rok i pojawi się na PC, X360 i PS3.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.